La Paz Copacabana jak dojechać. Kolejnym naszym punktem na trasie jest Jezioro Titicaca. Raz że duże, dwa najwyżej położone na świecie. Chcemy to zobaczyć. Decydujemy się na boliwijską Copacobanę i coś na miejscu. Droga z La Paz nad jezioro Titicaca wygląda na mapie jak krótki transfer. Około 155 km, kilka godzin jazdy i mamy być na miejscu. W praktyce to jeden z tych przejazdów, podczas których sama jazda to już przygoda. Ale spokojnie...jeszcze:)
La Paz Copacabana jak dojechać? Początek dnia. Dobry humor. W końcu jedziemy zobaczyć i doświadczyć czegoś nowego! Ale jak to w Ameryce Południowej jest przemieszczanie pomiędzy miastami wymaga od podróżnika mnóstwo cierpliwości i spokoju:)) Jeździmy kiedy się da lokalnymi środkami transportu. A co! Raz, że tanio a dwa, że...tanio. I to chyba praktyczne podsumowanie. No ale za to jak lokalnie!
.jpg)
Ruszamy. Najpierw łapiemy jakieś kolektiwo czy tam jak mówią "minis" i wtedy się zaczęło;) przecież to tylko 150 km! Ale. Najpierw trzeba wyjechać z La Paz - miasto do wysoko położone El Alto gdzie jak się oczywiście nikt nie spodziewał czekamy jakąś godzinę na dopełnienie busika. Fakt, że widoki na miasto są spektakularne ale to miał być krótki przejazd. W pełnym słońcu, na poboczu wiecznie zatłoczonej drogi wyjazdowej z miasta. Radość powoli zanika. Ile można obserwować drogę. Fakt że ruch jest ciekawy ale bez przesady. Ile? No można. Po ponad godzinie od startu z miasta przesiadamy się do normalnego autobusu. Uf. Teraz już jedziemy.
.jpg)
Nigdy nie traktujemy naszych tras wyłącznie jako sposobu na przedostanie się z punktu A do B. Lokalne "środki" transportu to ciekawy aspekt kulturowy. Tutaj można zobaczyć duuuużo ciekawych rzeczy. Dlatego warto polować na miejsca i usiąść przy oknie.
Po opuszczeniu La Paz krajobraz robi się coraz bardziej pusty. Droga jest dobra więc od widoku do widoku od wzniesienia do wzniesienia. Drzemki, widoki, gęba się śmieje. Najważniejsze, że jedziemy!
No i najdziwniejszy etap podróży! A czemu by nie. Dojeżdżamy do cieśniny Tiguina. I co? Autobusy, ciężarówki cały ciężki sprzęt przeprawia się na drewnianych barkach! Fakt, że cieśnina nie jest szczególnie szeroka to sama przeprawa promowa na czymś takim to coś niebywałego. Oczywiście sprzęt płynie osobno a my osobno na drugim "promie". Każdy musi misi zarobić! Kiedy kierowca każe wysiąść, zabierzcie ze sobą paszport, telefon, portfel i najważniejsze rzeczy. Duży bagaż może zostać w autobusie, ale rzeczy wartościowych lepiej nie zostawiać. Szybko i sprawnie jesteśmy na drugim brzegu. Troszeczkę hiszpańskiego się przydaje. Im więcej wiem tym jestem spokojniejszy. A to było jednak zaskoczenie bo na początku nie wiedzieliśmy o co chodzi. Teraz już z górki. Chociaż chyba nie do końca przecież Titicaca jest na wysokości 4000 m nmp! Vamos.
.jpg)
Po przeprawie krajobraz zaczyna się zmieniać. Z surowego altiplano wjeżdżamy w okolice jeziora. Już widać. Już prawie jest. Powoli dojeżdżamy. I po kolejnej godzinie jesteśmy w Capacobana. Spokojne nadjeziorne miasteczko. Ryneczek. No i strome wzgórze, z którego rozpościerają się widoki na wszystkie strony świata. Pod nami, przed nami Jezioro Titicaca...w następnym wpisie.
